Search This Blog

Polecany post

Una mujer fantástica

A Natural Woman, czyli „Fantastyczna kobieta” Sebastiána Lelio [ZWIASTUN]

Lęk Wysokości

ŻYCIE BEZ MIŁOŚCI JEST SZALEŃSTWEM

Już po pierwszych minutach Lęku wysokości (od 25 maja w kinie Sokół) – kiedy to uzyskujemy pierwszy wgląd w rys charakterologiczny postaci Tomasza Janickiego (kreowanej przez Marcina Dorocińskiego) – wiemy, że to czego jesteśmy świadkami doprowadzi – prędzej czy później, do bolesnego odkrycia. Fabuła filmu jest mocno retrospektywna, budowana w oparciu o liczne wtrącenia w formie wspomnień i rozpamiętywań czasów minionych. Nie można mieć jakichkolwiek złudzeń, że to co zostaje nam zaserwowane na początku pełnometrażowego debiutu Bartosza Konopki – scena otwierająca, ukazująca zrozpaczonego Tomasza w przejściu podziemnym – zostanie wyjaśnione, kiedy to czas utrwalony doprowadzi fabułę filmu do finalnego rozwiązania.

Lęk wysokość można czytać na wiele sposobów, a wielopłaszczyznowość interpretacji dzieła Bartosza Konopki i obranej przez niego tematyki choroby psychicznej, wzbogaca jego wydźwięk i pogłębia znaczenia. W filmie Konopki, świat przedstawiony widzimy z perspektywy Tomasza Janickiego, którego praca dziennikarska w niedługim czasie ma zostać wynagrodzona (w postaci awansu na prestiżowe stanowisko prezentera wiadomości). Dodatkowo jego żona Ewa (Magdalena Popławska) spodziewa się dziecka. Wszystko w życiu Tomasza wydaje się bliskie perfekcji, ale tylko do momentu, kiedy to na horyzoncie pojawia się jego ojciec Wojciech (mistrzowska kreacja Krzysztofa Stroińskiego), który kiedyś w dobitny sposób dał rodzinie do zrozumienia, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego, teraz – jako schorowany, mamroczący do siebie starzec, i częsty bywalec oddziału zamkniętego – pojawia się w życiu swoje go syna, stając się zaczynem niezwykłego w swojej wymowie ciągu zdarzeń. I tak krocząc razem z Tomaszem, obraną przez niego ścieżką, wymagającym kamienistym traktem choroby Wojciecha – męczącym zarówno dla niego, jego syna, jak i wszystkich pozostałych osób mniej lub bardziej wplątanych w historię jego choroby.

Postać Tomasza jest mocno określona i tym samym łatwa do odczytania, pomimo tego, że nie jest w stanie w pełni otworzyć się na innych, znaleźć wspólnego języka z otaczającymi go ludźmi, co w tej sytuacji mogłoby stać się katalizatorem jego wewnętrznych rozterek, niedopowiedzianych słów i zaniechanych czynów. Jego ojciec jest postacią o wiele bardziej niejednoznaczną – genialnie nakreśloną przez Krzysztofa Stroińskiego – jako że postać Wojciecha przezeń kreowana  pozostawia po sobie więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. W przeciwieństwie do postaci Tomasza, gdzie otrzymujemy wgląd w jego umysł targany wątpliwościami i pragnieniami, o tyle większość pytań w kontekście osoby ojca pozostaje bez odpowiedzi. Multiplikacje niedopowiedzeń, co do przeszłości Wojciecha dodają głębi jego obecnemu położeniu. Jednak jakkolwiek szczere są intencje syna, aby pomóc swojemu ojcu – może nie tyle w walce, co w przejściu przez chorobę, to on sam musi stawić czoła swoim lękom i uporać się z nawiedzającymi go demonami czasów minionych.

Jednak sporym minusem debiutu fabularnego Bartosza Konopki jest warstwa realizacyjna, może nie do końca anachroniczna, lecz nieco przebrzmiała, zbyt konwencjonalna w formie – przez to zwyczajnie nudna. Chociażby sposób, w jaki tonacje kolorów przechodzą z tych zimnych, w odcienie cieplejsze, ukazując przez to postęp i regres choroby psychicznej, jest nazbyt dosłowny. Dodatkowo sposób w jaki próbowano – poprzez materiały archiwalne, kręcone domową kamerą – ukazać obraz rodziny Tomasza, jego dzieciństwo i to co na nie przypadło, nie wypadło zbyt oryginalnie.

Podobnych, ogranych do bólu schematów jest w Lęku wysokości znacznie więcej, niemniej jednak swoim pierwszym filmem pełnometrażowym, Konopka udowodnił, że potrafi stworzyć mocne, ambitne, skłaniające do refleksji kino, a przedstawione historie i ciągi zdarzeń angażują do samego końca, uwierają i nie sposób się od nich uwolnić jeszcze na długo po seansie.

Ocena: 8/10 (bardzo dobry)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz