Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Kurczak Ze Śliwkami

NASSER POSTANAWIA UMRZEĆ 

Kurczak ze śliwkami (2011) to przepełniona romantyzmem przypowieść o miłości, stracie i żalu, materializująca się przed naszymi oczami za sprawą pewnego muzyka i jego instrumentu. „Był ktoś, nie było nikogo” – te oto słowa stanowią o początku najnowszego dzieła twórców Persepolis (2007) Vincenta Paronnauda i Marjane Satrapi. 

Mathieu Amalric jako Nasser i Golshifteh Farahani w roli Irane

Akcja filmu osadzona w realiach przedrewolucyjnego Iranu, przedstawia losy pewnego utalentowanego muzyka Nassera Ali (Mathieu Amalric), którego ukochane skrzypce (w wyniku sprzeczki z żoną) zostają bezpowrotnie zniszczone. Próby znalezienia instrumentu – który oddałby taką samą barwę, tym samym mógłby zastąpić ten popsuty – kończą się niepowodzeniem, a sam bohater postanawia zakończyć swój żywot. 

Strata Nassera i związana z nią melancholia, okraszona została elementami komediowymi; z nutą realizmu magicznego, który dookreśla wymowę filmu Paronnauda i Satrapi. Jak z resztą przyznają sami twórcy, Kurczak… został pomyślany jako thriller utkany z retrospekcji i skoków w przyszłość, które rzucają światło na osobowość Nassera, przyczyny jego rozpaczy i co za tym idzie jego śmierć. Przyczyn było wiele – dzieciństwo Nassera Ali, jego nieudane małżeństwo z Faringuisse (Maria de Medeiros), a przede wszystkim utracona miłość głównego bohatera Irane (Golshifteh Farahani) i związana z nią melancholia, która (wedle słów nauczyciela muzyki Nassera i zarazem jego mistrza) wybrzmiewać będzie z nut i akordów, które uskuteczni przez resztę swojego zbolałego życia.

Pomimo tego, że Nasser ma przy boku kochającą żonę i dwójkę dzieci, to bezgraniczne oddanie się sztuce tworzenia, istny ogień w głowie głównego bohatera powoduje, że przestaje liczyć się wszystko, co go otacza z wyjątkiem jednego – muzyki. „Życie jest oddechem, westchnieniem, które trzeba wydobyć” – ciągnie dalej nauczyciel Nassera. Prorocze słowa mistrza nie pozostawią złudzeń, co do finału snutej opowieści, a główny bohater niczym nietzscheańskie samotne drzewo, wyczekiwać będzie gromu z nieba – gromu w postaci anioła śmierci Azraela (Edouard Baer), który zakończy jego męczarnie. 

Kurczak ze śliwkami to tragiczna w wymowie opowieść snuta z perspektywy mężczyzny; to historia przepełniona smutkiem, zza której wyłania się urzekający czarny humor. To właśnie on przenika tak wiele scen najnowszego dzieła Paronnauda i Satrapi, sprawiając, że udaje nam się niemal zapomnieć o historii niespełnionego i zmarnowanego życia Nassera Ali. Ukazanie historii głównego bohatera, jego żony i dzieci w sposób zupełnie nielinearny; zastosowanie licznych retrospekcji, jak i zaskakujących skoków w przyszłość – to wszystko wypada na ekranie niebywale zręcznie i uroczo. Każdy wątek ukazany w Kurczaku… jest na tyle zajmujący, że ujęcie ich w chronologiczne ramy wydaje się zabiegiem zbytecznym, mało istotnym. 

Prawdziwe piękno filmu leży również w subtelnym użyciu stylizowanej animacji, która nadaje niepowtarzalnej głębi przedstawionym scenom. Dodatkowo obrazowy styl prowadzenia kamery, wyeksponowany w scenie ukazującej Azraela odwiedzającego Nassera w jego sypialni, czy też tańczącą smugę dymu papierosowego, stanowi o niebywałej pomysłowości i nieszablonowości twórców. 

Pomimo tego, że Kurczak ze śliwkami opowiada tragiczną, przepełnioną stratą i rezygnacją historię mężczyzny, któremu w życiu znów nie wyszło, to złowieszczy humor, którym rzeczona historia jest przesiąknięta, z pewnością usatysfakcjonuje fanów Persepolis, i być może przyciągnie nową rzeszę zwolenników, zauroczonych niecodziennym stylem prowadzenia fabuły Paronnauda i Satrapi. 

Ocena: 7/10 (dobry)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz