Search This Blog

Polecany post

Jigsaw

It ain't over 'til it's over, czyli „Piła: Dziedzictwo” braci Spierig.

The Dark Tower

Nierówna walka, czyli „Mroczna wieża” Nikolaja Arcela.

opis filmu: Adaptacja sagi Stephena Kinga. Powojenny świat zaludniony przez mutanty, demony i wampiry przemierza Roland, poszukując tajemniczej Mrocznej Wieży.

Mroczna wieża (2017), reż. Nikolaj Arcel


recenzja: Literacka Mroczna wieża (1970-2012), najgłośniejszy cykl powieściowy Stephena Kinga, traktowany przez samego autora jako jego opus magnum, liczy sobie 8 powieści plus nowela The Little Sisters of Eluria (1998), czyli przeszło 4000 stron maszynopisu. Filmowa Mroczna wieża (The Dark Tower, 2017) w reżyserii Nikolaja Arcela, przymykając oko na nic nieznaczących dla przeciętnego widza informacje ze wstępu i napisy końcowe – zaledwie 88 minut metrażu. Jeden Hobbit (1937) Tolkiena miał szczęście doczekać się aż trzech filmów. Osiem Wież Kinga – nieszczęścia w postaci jednej fabuły.

„Człowiek w czerni uciekał przez pustynię. Podążał za nim rewolwerowiec” – Ostatni Rycerz, Roland Deschain (Idris Elba), uwięziony w niekończącej się walce z tym pierwszym, Walterem O’Dimem (Matthew McConaughey), który robi co może, by przekuć swoją diaboliczność w zgliszcza Mrocznej Wieży – spoiwa światów. Jest jeszcze jeden bohater, Jake Chambers (Tom Taylor), na pierwszy rzut oka przeciętny nastolatek, w rzeczywistości – młodzieniec o gołębim sercu i wielkim umyśle; wybraniec, w którego rękach spoczywają losy wszechświata. Dręczą go mroczne sny. Widzi w nich rewolwerowca, Człowieka w Czerni, mityczną wieżę oraz Świat Pośredni, do którego w niedługim czasie trafia. Odnajduje tam Rolanda, którego bardziej niż walka z armią ciemności interesuje żądza zemsty za śmierć ojca, której dopuścił się O'Dim. Jake'a w tym rola, by tchnąć wiarę w nieustraszonego rewolwerowca, zjednoczyć siły i wspólnie ruszyć na ratunek chwiejącej się w posadach wieży.

Realizując film, z założenia bazujący na złożonej mitologii, którą z przyczyn metrażowych postanowiono „okroić” z jej kluczowych elementów, stanowi pierwszy, znaczący krok w niewłaściwym kierunku. Mroczną wieżę Nikolaja Arcela spowija mrok tajemnicy. Reżyser z dzielnością godną pilotów kamikaze prześlizguje się między ignorancją a brakiem pomysłu na to, w jaki sposób wypełnić luki w scenariuszu. Jako widz nie dowiemy się niczego na temat pochodzenia Rolanda, tego w jaki sposób doszedł do tak spektakularnej sprawności w posługiwaniu się bronią palną, ani o genezie konfliktu z Walterem O'Dimem. Nie dowiemy się również, co spowodowało, że Człowiek w Czerni stał się tym, kim się stał, ani dlaczego tak bardzo zależy mu na zburzeniu kamiennego kolosa. Nic. Null. Nada.

Im więcej dociera do nas z ekranu, tym więcej rodzi się pytań, a dziury logiczne w scenariuszu wielkości tych, które pozostawia Roland w głowach siepaczy O'Dima, nie ułatwiają życia w poszukiwaniu na nie odpowiedzi. Przebłyski tego, czym mogła być Mroczna wieża, gdyby nie została w tak spektakularny sposób „zdemolowana” przez Arcela, widać w odtwórcach głównych ról. Idris Elba, Matthew McConaughey i Tom Taylor, to ich kreacje w szczególności ratują słaby scenariusz i reżyserskie niedociągnięcia, a sam film przed totalną kompromitacją. Niektóre sceny akcji robią wrażenie, zwłaszcza finałowy pojedynek między Rolandem a O'Dimem oraz poprzedzająca starcie rzeź w barze Dixie. Gdyby tylko udało się twórcom zagnieździć je w odpowiednio właściwym kontekście, bohaterów rozbudować i patrz, akapit pierwszy... efekt byłby o niebo lepszy, a czas oczekiwania na kolejne odsłony działałby tylko na korzyść rodzącej się na naszych oczach franczyzy.   

Kuriozalne założenia w przypadku sagi Kinga stawiające kondensację nad rozbudowę nie mogły przynieść udanego filmu. Mroczna wieża nie jest najgorszą ekranizacją prozy twórcy Lśnienia (1977), ale z pewnością najmniej satysfakcjonującą. Znaki ostrzegawcze, które zostały rozstawione przez samych twórców jeszcze na długo przed debiutem na ekranach polskich kin: podejście do materiału wyjściowego nieproporcjonalne względem jego objętości, podejrzanie krótki czas trwania filmu plus aż cztery osoby współodpowiedzialne za scenariusz, casus takich „kamieni milowych” jak Jonah Hex (2010) Jimmy'ego Haywarda czy Fantastyczna Czwórka (Fantastic Four, 2015) Josha Tranka, mogły, ale oczywiście nie musiały zwiastować kiepskiej produkcji. Niestety w przypadku Nikolaja Arcela i jego Mrocznej wieży tylko potwierdziły regułę.


s ł a b y

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz