Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Flaskepost fra P

Bar czy kino, czyli „Wybawienie” Hansa Pettera Molanda.

opis filmu: Na duńskiej plaży zostaje odnaleziona butelka z niepokojącym listem. Sprawa trafia do departamentu Q, zajmującego się niewyjaśnionymi przestępstwami sprzed lat.

Wybawienie (2016), reż. Hans Petter Moland


recenzja: Seryjni mordercy w filmie to persony zawsze mile widziane. Tym bardziej jeżeli są pochodzenia skandynawskiego. Jeszcze lepiej, kiedy ich celem stają się nieletni.

Wybawienie (Flaskepost fra P, 2016), nowy obraz Hansa Pettera Molanda, to, po Kobiecie w klatce (Kvinden i buret, 2013) i Zabójcy bażantów (Fasandræberne, 2014) Mikkela Nørgaarda, trzecia odsłona kryminalnej serii z detektywem Carlem (Nikolaj Lie Kaas) i jego partnerem Assadem (Fares Fares) w rolach głównych. Śledczy departamentu Q, wydziału zajmującego się rozwiązywaniem niewykrytych zbrodni sprzed lat, znowu będą mieli pełne ręce roboty, tym razem za sprawą wyrzuconej przez morze plastikowej butelki. Znaleziona w niej wiadomość staje się spiritus movens fabuły Molanda i inicjuje śmiertelnie niebezpieczną grę, której stawką jest życie dwójki porwanych dzieci. Karty rozdaje główny szwarccharakter, psychopatyczny Johannes (Pål Sverre Hagen), który sam określa siebie jako szatańskiego pomazańca, gwardię przyboczną samego Diabła. To on, uprowadzając i mordując niewinne dzieci, znalazł najczystszy sposób, by służyć jego woli i odbierać wiarę swoim małoletnim ofiarom i ich najbliższym. Wszczęte przez departament śledztwo, którego celem nadrzędnym staje się rzecz jasna wytropienie i unieszkodliwienie szaleńca, dla dwójki detektywów staje się również sposobnością do poznania siebie od strony wiary, która okaże się mieć kluczowe znaczenie dla prowadzonej sprawy.

Skandynawów w równym stopniu kocham, co nienawidzę. Cenię chociażby za kino, które poddali wprost idiosynkratycznej, wyjątkowej, bo teatralnej reinterpretacji, nienawidzę z kolei za ABBĘ i IKKĘ. Hans Petter Moland, po inteligentnym Obywatelu roku (Kraftidioten, 2014), w którym udało się szczęśliwie ożenić ze sobą smoliście czarny humor i schematyzm typowy dla kultowych pozycji z gatunku „revenge movies”, w Wybawieniu rezygnuje całkowicie z jednego i drugiego. Punktem wspólnym pozostaje jednak rzemiosło, bez którego nie jest możliwe przekucie tak skonwencjonalizowanego gatunku, jakim jest horror, komedia, romans, czy właśnie – kryminał, w coś z jednej strony znanego i lubianego, z drugiej na tyle „nowego”, że byłoby w stanie zalać nas morzem satysfakcji po wyjściu z sali kinowej. U Moladna znajdziemy wszystko to, co „misie” gatunku lubią najbardziej: kryminalny „mastermind”, wysokooktanową akcję i grozę statycznych, zimnych, skandynawskich landszaftów. I choć twórcy często korzystają z montażu równoległego i elips, ani przez moment nie odbywa się to kosztem fabularnej ciągłości, a pozawala tym mocniej odczuć budowany z pietyzmem niepokój i poczucie nadciągającego koszmaru. Główni bohaterowie z kolei to żadni tam szybcy-i-wściekli, czy też inni super-samce alfa, którzy z zawadiackim uśmieszkiem, w przepoconym podkoszulku i szlugiem w ustach rozprawią się z całym brudem tego świata, ale postaci z krwi i kości, z własnymi demonami, dla których egzorcyzmem może stać się jedynie szorstka, męska przyjaźń.

Wybawienie nie jest filmem pozbawionym wad. Oprócz gatunkowych klisz, które muszą mieć swoje miejsce, i „zgranych” do żywego motywów, takich jak: morderstwo odkryte po latach, kult, religijny fanatyzm i obowiązkowo schizofrenia głównego antagonisty, czyli składowe co drugiego thrillera/kryminału, mamy osobę Sverre'a Hagena w roli wilka w owczej skórze. Aktorowi z jednej strony udało się zmyślnie przedzierzgnąć w przerażająco uwiarygodnianą z każdą kolejno odhaczaną sceną pierwszego i drugiego aktu postać psychopaty Johannesa, by w trzecim akcie zniweczyć wszystko karykaturą i nadekspresją. Nie zmienia to faktu, że film ogląda się dobrze i szybko, fabuła wciąga i hipnotyzuje unoszącym się nad całością klimatem noir. Propozycja wprost idealnie skrojona pod aktualną aurę pogodową: zimną, mokrą i brudną. Bar czy kino? Z dwojga złego wybierzcie to drugie.


b a r d z o  d o b r y

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz