Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Edge of Tomorrow

Futurystyczna – najeżona batalistycznymi obrazkami, acz lekkostrawna – wersja „Dnia Świstaka”, czyli „Na skraju jutra” Douga Limana.

zarys fabuły: Żołnierz walczący przeciwko kosmitom zauważa, że jest zamknięty w pętli czasu. Pozwala mu to udoskonalić swoje umiejętności wojenne.

„Na skraju jutra” (2014), reż. Doug Liman


mini-recenzja: Kolejny sci-fi, w którym palingeneza światów daje pretekst do zażegnania globalnej wojny światów. Podpułkownik William Cage (Tom Cruise), uwięziony w pętli czasu heros z przypadku, zostaje zmuszony poprowadzić ludzkość przeciwko bio-mechanicznemu okupantowi z kosmosu. Można by rzec – historia, jakich wiele. Jednak najnowszy film twórcy „Tożsamości Bourne'a” (2002) posiada coś, co odróżnia go od większości produkcji gatunku: nieszablonowość, brak patosu, nadęcia i strojenia ocierających się o groteskę monumentalnych min. Liman proponuje widzowi zawoalowany humor, sprawnie poprowadzone dialogi, umiejętnie dozowany komizm – ten sytuacyjny – oraz niespodziewane sekwencje batalistycznych scen z udziałem „zapętlonego” wojaka Cage’a i jego pomagierki Rity Vrataski (Emily Blunt). Całość, pomimo sporej powtarzalności, wytrzymuje próbę niemal dwugodzinnego metrażu; nieprzerwanie trzyma na krawędzi fotela – ekscytuje i frapuje. Znakomita, oparta na niuansach gra aktorska duetu Cruise/Blunt to klasa sama w sobie. A strona wizualna? „Na skraju jutra” prezentuje się wyjątkowo w 3D – brzmi i wygląda wprost fenomenalnie. Jest to jeden z nielicznych przypadków przemyślanego wykorzystania zarówno ustawienia i ruchu kamery, jaki i samego montażu dźwięku w postprodukcji. Wywołuje to wrażenie nie tyle chłonięcia filmu, co faktycznego w nim udziału. Zasłużona 9-tka…

ocena: 9/10 (znakomity)

1 komentarz:

  1. Dałem mocne 8/10. Dobrze dla reżysera że zrobił tak znakomity film. Dotychczasowe filmy reżysera (no może wspomnianym Bournem), wołały o pomstę do nieba. Jego "Jumper" był już dla mnie słabszy niż średni. "Edge of Tomorrow" jest genialny. Trochę Zazdroszczę seansu 3D. W ostateczności zdecydowałem się na 2D. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń