Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Soshite chichi ni naru

Więzy krwi kontra uczucie, czyli „Jak ojciec i syn” Hirokazu Koreedy.

zarys fabuły: Ryota dowiaduje się, że jego sześcioletni syn został zamieniony w szpitalu tuż po narodzinach. Mężczyzna musi wybrać między biologicznym dzieckiem a tym, które dotąd wychowywał.

„Jak ojciec i syn” (2013), reż. Hirokazu Koreeda


mini-recenzja: Świat Ryoty i Midori, głównych bohaterów najnowszego filmu twórcy poruszającego „Wandafuru raifu” (1998), wywraca się do góry nogami, kiedy lekarze szpitala, w którym na świat przyszedł Keita, ich rzekomo pierworodny syn, przekazują druzgocące wiadomości – dziecko zostało podmienione w szpitalu i jest pod opieką innej rodziny, której analogiczny dramat mógłby równie dobrze stanowić otwarcie snutej przez Hirokazu Koreedę opowieści. Obydwie pary, Nonomiya i Saiki, zostają postawione przed nie lada dylematem – odzyskać własne dziecko czy wychowywać podmienione? Co jest istotniejsze: więzy krwi czy uczucie? W swoim „Jak ojciec i syn” Koreeda porusza trudny, ale istotny temat zamiany noworodków. I sam fakt, że reżyser podejmuje się tematu jest wartością samą w sobie. Oczywiście nie obejdzie się bez melodramatycznych, momentami ocierających się o patos scen – ale to nie przeszkadza. Reżyser umiejętnie równoważy je humorem i ciepłem, co nadaje całości – mimo wszystko – lekkiego, acz kontemplacyjnego charakteru. Sztandarowy przykład filmu o prawdziwych ludziach i prawdziwych problemach. Jeden z lepszych japońskich filmów, jakie miałem okazję ostatnio obejrzeć.  

ocena: 8/10 (bardzo dobry)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz