Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Il Rosso e il blu

Oświatowa gra w piekło-niebo, czyli „Czerwony i niebieski” Giuseppe Piccioni’ego.

zarys fabuły: Giovanni Prezioso to pełen aspiracji początkujący nauczyciel. Profesor Fiorito jest starym wykładowcą historii sztuki, natomiast Giuliana jest dyrektorką rzymskiej szkoły średniej. Wkrótce cała trójka zostanie postawiona w niezwykle trudnych sytuacjach.

„Czerwony i niebieski” (2012), reż. Giuseppe Piccioni
mini-recenzja: „Czerwony i niebieski” Giuseppe Piccioni’ego to kino społeczne, dzierżące sztandar tej samej idei, co jego filmowi pobratymcy tematu, jak chociażby niezwykle „nośny” swego czasu film  Johna N. Smitha „Młodzi gniewni” (1995), nagrodzony Złotą Palmą w Cannes wybitny obraz Laurenta Canteta – „Klasa” (2008) – czy też nominowany do Oscara „Wszystko albo nic” (1988) Ramona Menendeza. Każdy, kto choć raz widział powyższe produkcje, będzie wiedzieć, czego spodziewać się po najnowszym filmie twórcy „Życia, o jakim marzę” (2004). W „Czerwonym i niebieskim” jest coś baśniowego i grzesznego zarazem; każda scena charakteryzuje się dyskretną elegancją, która bywa często-gęsto przełamywana słodyczą satysfakcji, to znowu goryczą rozczarowania. Oświatowa gra w piekło-niebo, w której uczestniczy trójka głównych bohaterów, jako synteza relacji, nie tyle z wychowankami, co z innymi nauczycielami i władzami szkoły, kończy się ich skromnym, ale jednak, zwycięstwem – otwartością na drugiego człowieka, nie bez ofiar, bo kosztem przeciwstawienia się własnemu ego. I chociaż można zarzucić „Czerwonemu i niebieskiemu” wtórność i brak świeżości; że film wyważa, pokryte pajęczynami i pyłem księżycowym, otwarte eony lat temu, drzwi, to ogólny wydźwięk po projekcji najnowszego obrazu Piccioni’ego jest jak najbardziej pozytywny – szczery, przepełniony szeroko pojętym uniwersalizmem i wartością – na pewno ważny i z charakterem.

ocena: 7/10 (dobry)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz