Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Karski and the Lords of Humanity

Zobacz i pamiętaj, czyli „Karski i władcy ludzkości” Sławomira Grünberga.

opis filmu: Film dokumentalny opowiadający o słynnym polskim emisariuszu – Janie Karskim, który jako pierwszy człowiek na świecie ujawnił przed państwami zachodniej koalicji okrucieństwa i masowe zbrodnie, jakich hitlerowcy dopuszczali się na terenie Polski.

„Karski i władcy ludzkości” (2015), reż. Sławomir Grünberg


recenzja: Problem z filmowymi biografiami, zarówno tymi fabularyzowanymi, jak i tymi w formie dokumentu, jest zazwyczaj taki, że osoby w nim przedstawione są albo większe niż życie lub, co gorsza – większe niż film sam w sobie. O ile w przypadku najnowszego dokumentu Sławomira Grünberga „Karski i władcy ludzkości” (2015) to pierwsze stwierdzenie można bez wahania wrzucić między bajki, o tyle strona realizacyjna – zbyt pobieżna, zdecydowanie za krótka względem przedstawienia biopicu tak ważnej postaci, jaką bez dwóch zdań był Jan Karski – jest dobitnym przykładem na to, że kino jako medium „nie wyrabia” i ma często problem, aby udźwignąć rozległy format portretowanego bohatera.

W „Karskim i władcach ludzkości” znajdziemy niemal wszystko to, co winno znaleźć się w każdym dobrym dokumencie: mamy więc archiwalia, ujęcia z samym Karskim dopełniane wypowiedziami osób z najbliższego otoczenia, są i ulotki faktów z życia (począwszy od uniwersalnych wartości moralnych zaszczepianych w nim przez matkę, lat wojny i uchodźctwa we Francji, na niewoli i nieudanej próbie samobójczej kończąc). Pojawiają się zarysy wspomnień, opowiastki wzbogacane dygresjami i mitami na temat jego samego, co stanowi jedynie zalążek, słabo zbalansowaną, ale jednak, próbę uchwycenie Karskiego nie jako bohatera narodowego, otwierającego światu oczy na ogrom okrucieństw, jakich hitlerowcy dopuszczali się na terenie okupowanej Polski, ale zwykłego człowieka mającego swoje pasje, marzenia i cele osobiste. Jest i modny ostatnimi czasy zabieg wplatania animowanych sekwencji scen w strukturę filmu – „Skowyt” (2010) duetu Epstein-Friedman, „Dwa Rembrandty w ogrodzie” (2009) Śladkowskiego – lub animowanie przedstawianej historii, jak w przypadku „Walca z Baszirem” (2008) Folmana czy „Drogi na drugą stronę” (2011) Damiana. I choć nierzadko tego typu posunięcia pełnią rolę wyłącznie ekspozycyjną lub stanowią medium samo w sobie, w przypadku dzieła Grünberga komplementują wypowiedzi Karskiego, fabularyzując jednoczenie, w sposób niebywale sugestywny, całość przedstawionej biografii. Ponadto liczne, zawarte w „Karskim...” kadry z dokumentalnej odysei Claude’a Lanzmanna – „Shoah” (1985) – z których na pierwszy plan wysuwa się nie tyle niezwykła charyzma, jaką był obdarzony, co szyk, elegancja i odpowiedzialność za każde wypływające z jego ust słowo, to działa na wyobraźnie i najpełniej ukazuje Jan Karskiego jako postać nietuzinkową, zdeterminowaną, aby wypełnić powierzoną mu misję, której na imię było Pamięć.

„Karski i władcy ludzkości” to rzetelnie poprowadzona, kontrapunktowana fabularnie, ale niestety mocno zachowawcza biografia Jan Karskiego, pozostawiająca pewien niedosyt, że można było więcej, pełniej, może ciekawiej. Paradoksalnie w „Karskim…” najbardziej brakuje samego Karskiego, zepchniętego na margines pustych słów i gestów tytułowych „władców ludzkości” (świadome posunięcie ze strony twórców?) i fiaska, jakim zakończyły się próby uświadamiania rządów państw zachodnich co do okrucieństw i nazistowskiej grozy holokaustu tamtych czasów. Niemniej jednak film ważny i zdecydowanie wart obejrzenia. Polecam.


 b a r d z o  d o b r y

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz