Search This Blog

Polecany post

Una mujer fantástica

A Natural Woman, czyli „Fantastyczna kobieta” Sebastiána Lelio [ZWIASTUN]

American Sniper

Decyzje na wagę życia i śmierci, czyli „Snajper” Clinta Eastwooda.

zarys fabuły: Historia kariery wojskowej i życia osobistego Chrisa Kyle'a, który zyskał sławę najlepszego snajpera w historii elitarnej jednostki Navy SEALs.

„Snajper” (2015), reż. Clint Eastwood


maxi-recenzja: Clint Eastwood w swoim najnowszym filmie nie bawi się z widzem w kotka i myszkę, nie stosuje półśrodków, wykłada karty na stół i sprawdza, czy ten zareaguje. Już od pierwszych minut narzuca bardzo wymagającą (zarówno dla samego siebie, jak i odbiorcy) konwencję, nad którą panuje z demiurgiczną wręcz precyzją – od początku do końca trwania tego ponad dwugodzinnego widowiska. Tytułowy snajper – Chris Kyle (Bradley Cooper) – znajduje się na szczycie budynku z karabinem wycelowanym w młodziutkiego Irakijczyka, który po przekazaniu mu przez matkę czegoś na wzór granatu, może pocisku, zaczyna biec w kierunku jednego z oddziałów armii amerykańskiej zabezpieczającej teren po uprzednio przeprowadzonej akcji. Powinien nacisnąć spust? Z jednej strony to tylko dzieciak, z drugiej ma w ręku coś, co może zostać wykorzystane przeciwko jego kolegom, nad którymi – jako snajper – zobowiązał się czuwać. Moralnie niejednoznaczne wybory Chrisa, jak chociażby ten z otwierającej film sceny, to klasyczny mcguffin najnowszego filmu twórcy „Rzeki tajemnic” (2003) – odbijający się szerokim echem na przestrzeni całości filmu, napędzający fabułę, dynamizujący zarówno działania, jak i dążenia postaci.

„Snajper” to w dużej mierze historia Chrisa Kyle’a – najskuteczniejszego strzelca w historii amerykańskiej armii, którego osobistą krucjatą staje się ochrona innych żołnierzy stacjonujących w Iraku – czuwać i być tarczą dla pozostałych uczestników misji. Dzięki swoim nietuzinkowym zdolnościom, predyspozycjom psychicznym, ale i niesłychanemu zaangażowaniu i wierze w sens tego, co robi zyskuje status legendy i szczególny rodzaj szacunku u pozostałych braci w broni. Z drugiej strony Chris to mąż, ojciec dwójki dzieci. Ma rodzinę, która jest dla niego całym światem. Bez względu na to, czy znajduje się na froncie kolejnych misji wojskowych w Iraku czy na tarasie swojego domu ze schłodzonym piwem w dłoni Chris stara się kierować własnym i jedynym kodeksem wartości, wyrażonym w poczuciu obowiązku, i godzić ze sobą te dwie jakże różne sfery swojego życia, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do pogodzenia.

Przez całość filmu śledzimy poczynania głównego bohatera poprzez pryzmat czterech misji wojskowych. Każda z nich pociąga za sobą konieczność dokonywania dramatycznych i nierzadko sytuacyjnie dyskusyjnych wyborów. Za każdym razem, kiedy Chris bierze na cel potencjalnego wroga musi decydować o życiu i śmierci i jednocześnie mieć pewność co do słuszności podejmowanych decyzji. Fabularnie „Snajper”, niczym wahadło, balansuje między militarnymi poczynaniami Chrisa a powrotami na łono rodziny; to z jednej strony portret człowieka całkowicie oddanego sprawie i głęboko przekonanego o jej słuszności, z drugiej film, który w sposób okrutnie naturalistyczny ukazuje determinacje i nadludzką odwagę żołnierzy biorących udział w walkach, ale jednocześnie w sposób barbarzyński obnaża ich słabości jako widmo utraty wszystkiego, co mają, co pozostawili za sobą w kraju, o który tak oddanie walczą. Swoista filozofia przetrwania za linią wroga i różnice wynikające w postrzeganiu istoty wojny – pomiędzy Chrisem a pozostałymi żołnierzami – jest taka, że Kyle jako snajper nie staje twarzą w twarz z realnym zagrożeniem, jest zawsze gdzieś obok, poza, niejako odcięty od całego zgiełku militarnych zdarzeń, wtopiony w krajobraz wojennej zawieruchy.           

„Snajper” to film, który potrafi zaangażować od początku do końca, w którym jedna zapierająca dech w piersiach scena goni kolejną. Film miażdży, wbija w fotel i powoduje, że pocą się dłonie. Eastwoodowi w sposób niebywale sugestywny i pojemny udało się ukazać sylwetkę człowieka znajdującego się pod nieustanną presją czasu, który nierzadko mając kilka sekund na zastanowienie zmuszony jest podejmować decyzje na wagę życia i śmierci. I druga strona medalu, czyli wypadkowa podejmowanych decyzji, pomisyjne traumy łamiące niejedno życie, ich wpływ na psychikę żołnierzy, a następnie żmudny proces powrotu do normalności, walki z samym sobą, nie na zasadzie terapii na kozetce u psychoanalityka, a poprzez autoterapię. W przypadku Chrisa proces samouzdrawiania przybiera formę pomocy innym weteranom z zaburzeniami jako próba nie tyle oswojenia własnych demonów, co ich odczarowania i nadania im ludzkiej twarzy.

Ironia losu. Każdy, kto choć trochę orientuje się w osobistej historii Chrisa „Legendy” Kyle’a, jednego z najlepszych snajperów elitarnej jednostki Navy SEALs, wie, że nie poległ na polu walki, lecz z rąk jednego z weteranów, któremu pomagał wyjść z posttraumatycznego bagna. Eastwood niemal całkowicie, jakby z premedytacją, pomija ten aspekt biografii Kyle’a, co po głębszym zastanowieniu wydaje się kompletnie zrozumiałe. Film nie posiada płynnego zakończenia, urywa się, jakby nienaturalnie, przedwcześnie, zupełnie jak życie głównego bohatera, które zdawało się powoli wracać do normalności.

Chapeau bas dla pary aktorskiej Cooper-Miller oraz montażystów (Joela Coxa i Gary'ego Roacha), bez których film mógłby okazać się kolejną miałką opowiastką o złamanych wojną ludziach. „Snajper” to kino totalne, ciekawe, bo niejednoznaczne; to solidnie zrealizowany dramat, który daje do myślenia i nad którym zdecydowanie trzeba się pochylić, wygrywający świetnie rozpisanym scenariuszem i sprecyzowaną myślą reżyserską. Eastwood prowadzi swój w film w typowym dla siebie nienagannym stylu. Nie interesuje go patriotyzm jako patriotyzm, ale cena, jaką trzeba zapłacić za bycie patriotą, tym najbardziej oddanym, bo na polu walki.


z n a k o m i t y 

1 komentarz:

  1. Już jest American Sniper z prawdziwym polskim lektorem ->>>> http://americansniperpl.bo.pl

    OdpowiedzUsuń