Search This Blog

Polecany post

Les beaux jours d'Aranjuez

Trafiając w próżnię, czyli „Piękne dni” Wima Wendersa.

Brma Paemnebi

Prosty film o prostych pragnieniach, czyli „Randki w ciemno” Levana Koguashvili'ego.

opis filmu: 40-letni Sandro pod presją rodziców daje się namówić na randkę w ciemno. Wynikają z tego same kłopoty.

„Randki w ciemno” (2013), reż. Levan Koguashvili


recenzja: Wchodząca do kin druga fabuła Levana Koguashvili'ego stanowi dopełnienie jego debiutu, zapędza się w znane z „Dni ulic” (2010) rewiry bolączek trapiących współczesnych Gruzinów, w której humor, przysypany sporą ilością goryczy, stanowi clou całego filmu i zarazem podwójną satysfakcję, o ile uda się do niego dokopać. „Randki w ciemno” (2013) to film o silnych kobietach po przejściach i słabych, rozmemłanych mężczyznach z przeszłością, ale i jeszcze o czymś – genialnym w swojej prostocie i banalnym zarazem pomyśle kiełkującym w głowach głównych bohaterów na wyrwanie się z zaklętego kręgu rutyny i jałowego życia z dnia na dzień – recepcie na szczęście, której na imię Miłość. Trywialne? Nie dla nich.

Czterdziestoletni nauczyciel Sandro (Andro Sakhvarelidze) wciąż mieszka z rodzicami, którzy nieustannie ingerują w jego życie osobiste. Na każdym kroku nękany jest pytaniami o ślub, dzieci i założenie rodziny. Jako wypadkowa ataków ze strony rodziców kolega z pracy i bliski przyjaciel zarazem, Iva (Archil Kikodze), angażuje go w umówioną przez Internet randkę w ciemno. Niechętnie, ale jednak, Sandro przystaje na propozycję przyjaciela. I pomimo tego, że podwójna randka okazuje się totalną klapą (na spotkanie dociera tylko jedna z umówionych kobieta, niejaka Lali, z którą Sandro i tak nie potrafi znaleźć wspólnego języka), Sandro i Lali postanawiają wkrótce spotkać się ponownie. Jednak to, co wydarzy się w tzw. międzyczasie wywróci do góry nogami zarówno życie centralnej postaci komediodramatu Koguashvili'ego, jak i wszystkich pozostałych osób zaangażowanych w sprawę. Nie wdając się za bardzo w szczegóły, jako że cały film jest mocno pogmatwany i oparty na co rusz fabularnych twistach, Sandro – podczas rodzinnego wypadu nad Morze Czarne, poznaje Mananę (Ia Sukhitashvili), w której zakochuję od pierwszego wejrzenia. Problem w tym, że Manana jest zamężna, a jej druga połówka, niejaki Tengo (Vakho Chachanidze), to apodyktyczny lawirant-kryminalista zdolny do wszystkiego. Na domiar złego lada moment ma zakończyć odsiadkę i opuścić areszt…

„Randki w ciemno” to istny węzeł gordyjski, gdzie dezorientacja wiedzie prym, a nieporozumienie nieporozumieniem pogania. Każdą zawartą w swoim filmie rozmowę Koguashvili kastruje z pointy, kropki nad „i’, jakiejkolwiek klamry spinającej wszystko to, co „siedzi” w głowie każdej z zaangażowanych, w mniej lub bardziej wymuszone interakcje, osób. Emocje nigdy nie osiągają zenitu, lecz, chowane skrzętnie za fasadą pozorów (choć bardziej strachu i niepewności), gotują bohaterów od środka. Nie sposób wymienić wszystkich zawirowań i twistów, na które natrafiają bohaterowie „Randek w ciemno”, co rusz wplatani w nowe sytuacje próbuj radzić sobie na swój własny, pokrętny sposób – tak aby wilk był syty i owca cała: mamy więc obóz dla uchodźców, w którym Tengo porzucił ciężarną Natię (Sopho Gvritishvili); pojawia się motyw pieniądza (za niedoszłe usunięcie ciąży, którego miała dopuścić się Natia pod nieobecność swojego absztyfikanta, jak i te, które winni są mu koledzy z przestępczego półświatka – niejaki Zaza i Nodari); w konsekwencji policja i ponowny powrót Tengo za kratki… Jakby tego było mało do akcji wkracza rodzina Nadii, u której pojawia się Sandro z pieniędzmi od Nodariego, które ten pierwszy ma przekazać rodzinie ciężarnej jako forma zadośćuczynienia. Sandro zostaje nieopatrznie wzięty za ojca nienarodzonego jeszcze dziecka, i przyparty do muru ma zapewnić byt swojej nowej rodzinie.      

„Randki w ciemno” to prosty film o prostych ludziach i prostych pragnieniach, ale i przypowieść o braku pomysłu na ich realizację. Z każdej przepięknie skadrowanej sceny, odmalowanej w chłodnych, pastelowych barwach, przebija smutek, który skutecznie przełamywany humorem, ukazuje ludzi miotających się między bezpieczną monotonią dnia dzisiejszego, a kuszącą niepewnością tego, co „być może”. Ciężko jednoznacznie ocenić czy poczynaniami bohaterów faktycznie rządzi pragnienie miłości, czy jedynie strach i presja otoczenia. Bohaterowie „Randek w ciemno” to osoby zamknięte w ciasnych bańkach wyobrażeń o swoim przyszłym życiu – z jednej strony szukające akceptacji i odmiany losu, z drugiej odpychające niezdecydowaniem i brakiem asertywności. Jednak pomimo marazmu, w jakim tkwią centralne postaci najnowszego filmu Koguashvili'ego, można dostrzec przebłyski światła wyrażone w śladowych, ale jednak, ilościach humoru, który nienachlanie, powoli, acz skutecznie narusza ich zmrożone serca – jako dobry prognostyk na lepsze jutro. 


b a r d z o  d o b r y

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz